czwartek, 17 listopada 2011

120 rocznica śmierci Arthura Rimbauda (1854-1891)


Ja to ktoś inny
-
Arthur Rimbaud
„Pochodzę z dalekiego rodu: moi przodkowie byli Skandynawami ; przebijali sobie żebra, pili swoją krew. Pokaleczę całe swoje ciało, pokryję je tatuażem, pragnę stać się ohydny jak Mongoł :  zobaczysz będę wyć na ulicach. Chcę oszaleć z wściekłości.”

W ten sposób, z właściwą dla siebie bezpośredniością  języka, pisał o sobie w swoim cyklu poematów prozą  pt. Sezon w piekle,  dziewiętnastoletni wówczas Rimbaud.
Urodził się 20 października 1854 roku w podparyskim Charleville. Surowo wychowywany przez matkę, od dzieciństwa zmuszany do uczenia się na pamięć łacińskich sentencji z Pisma Świętego, w wieku zaledwie dziewięciu lat pisze obszerny esej sprzeciwiający się tego typu edukacji.
Mając 15 lat, w styczniu 1870 roku  w tradycjonalnej „La Revue pour tous”, debiutuje swoim pierwszym, klasycznym jeszcze wierszem Gwiazdka sierot, w którym widać inspirację twórczością Hugo, Banville’a i Baudelaire’a.
Z początku pragnie zostać parnasistą, ale już w 1871 roku porzuca ten zamiar i odnajduję swój własny język poezji.  Próbuje wtedy techniki „czystego zapisu” :

Wystarczy otworzyć się dla doznań i wyrazić słowami to, co przekazują nam zmysły, nie próbując wyrozumowanej interpretacji i unikając ingerencji świadomości”

W tym czasie powstaje jego słynny poemat Statek pijany, a także nie mniej znany sonet Samogłoski, który jest częścią Alchemii słowa. Nawiązuje w nim do zjawiska synestezji, czym wcześniej interesował się już Charles Baudelaire, a co później stało się jednym z głównych narzędzi symbolistów.

„Wynalazłem kolor samogłosek! A -  czarne, E – białe, I - czerwone, O - niebieskie, U - zielone. Ustaliłem formę  i takt każdej ze spółgłosek i w instynktownych rymach pochlebiałem sobie, że odkryłem poetyckie słowo dostępne, któregoś dnia dla wszystkich zmysłów”

W 1871 roku, w Liście jasnowidza do Paula Demeny’ego formułuje swoje poetyckie credo –           Ja - to ktoś inny    (fr. Je – est un autre)

„Bo ja to ktoś inny. Jeśli miedź budzi się jako trąbka, nie ma w tym jej winy. To dla mnie oczywiste : jestem obecny przy wykluwaniu się mojej myśli : oglądam ją, słucham jej, pociągam smyczkiem[…]”

Przedstawia również w nim swoją wizję poety :

Poeta robi z siebie jasnowidza przez długie, bezmierne i wyrozumowane rozregulowanie wszystkich zmysłów. Wszystkie postacie miłości, cierpienia, szaleństwa; sam znajduje  i wyczerpuje wszelkie trucizny, aby zachować z nich kwintesencję


Sztuka dla Rimbauda to ucieczka od rzeczywistości, od jałowości i bezsensu egzystencji w epoce kultu pracy i postępu technicznego. Przekracza on zatem  granicę realności i w swej wyobraźni przenika      do świata wyimaginowanego – Piekła, które jest dla niego symbolem miejsca ekstremalnych doznań i intensywności odczuć, stanowiąc równocześnie odskocznię  od bezbarwności codziennego życia.
Jedynym ograniczeniem poety jest wówczas jego wyobraźnia, która wspomagana przez absynt zdaje się nie mieć granic. Zarówno Sezon w piekle jak i Iluminacje cechuje swoista apoteoza umysłu twórczego
Zapiskiem podróży do tego świata jest Sezon w piekle, uznawany za arcydzieło poezji, pisany prawdopodobnie w części pod wpływem opium i haszyszu.

„Przywykłem do zwyczajnej halucynacji: z największą łatwością widziałem meczet w miejsce fabryki, szkołę doboszów prowadzoną przez anioły, kolasy na wszystkich drogach nieba, salon w głębi jeziora; potwory, misteria; tytuł wodewilu piętrzył przede mną koszmary. Później objaśniałem swoje magiczne sofizmaty halucynacją słów! W końcu uznałem nieporządek mojego umysłu za uświęcony.”

Jednak dopiero w Iluminacjach młody poeta dał wyraz swemu poetyckiemu credo - 
Ja - to ktoś inny .

„Tym, co wyznacza udzielną odmienność Iluminacji, jest przejście od  ja do innego, od  poety do zobiektywizowanego zapisu poetyckiego.” -  pisał Artur Międzyrzecki w swoim szkicu o twórczości Arthura Rimbauda.

(Rimbaud i Verlaine)

Arthur Rimbaud w 1871 roku poznał Paula Verlaine’a, znanego już wówczas w środowisku paryskim poetę, uznanego później obok Baudelaire’a i Rimbauda właśnie za jednego z ojców poezji przeklętej. Między poetami pojawiła się niezwykła zażyłość, która z biegiem czasu przerodziła się w homoseksualny związek - nie pierwszy już zresztą dla żonatego Verlaine`a.
Ten dwuletni dość burzliwy związek zakończył się w Brukseli, kiedy to pijany Verlaine postrzelił Rimbauda, za co został skazany na dwa lata więzienia.
W 1873 roku Arthur ukończył Sezon w piekle, a w 1875 roku Iluminacje, które stały się swoistym przeglądem twórczości, poskładanym z różnych jego rękopisów przez Berrichona – szwagra Rimbauda.
W 1875 roku poeta postanawia ostatecznie zerwać z literaturą. Od tamtego czasu jedyną jego twórczością stają się listy pisywane do swoich dawnych przyjaciół. W tym samym roku zaciąga się do hiszpańskiej armii, ale wkrótce dezerteruje, by wyruszyć do Harare (stolica Zimbabwe), a później Abisynii (dzisiejsza Etiopia), gdzie zajmuje się m.in. handlem kawą i bronią. W 1891 roku umiera w Marsylii na nowotwór .